Po podwórcu pałacowym wodzi.

A był jeden siwek między niemi,

Co, jak pies, się przypodobać umie,

Na grzbiet skoczysz — ledwo tyka ziemi

I, jak człowiek, głos ludzki rozumie.

V

Pędzą konie, co rano, aż dudni,

I co wieczór, gdzie je wojak poi,

A na placu przy stajennej studni,

Boże! Cóż to za figura stoi?