I arabczyk już bieży, już bieży,

Rozdął chrapy ogniste: step czuje!

Dzień po dzionku, przez kraje, przez obce,

Dzielny rumak, jak burza, przelata;

Aż graniczne widnieją już kopce

I znajomy, rodzinny kąt świata.

Twarz tu słońca, jak nigdzie, świetlana,

Kwiaty pachną, że tylko je zbierać!

To ojczyzna! to Polska kochana!

Gdzie żyć miło i miło umierać!