Tnie zły krawiec nożycami,

A sukienkę krew już plami.

Skaleczywszy, jak duch znikł.

Biedna Cesia w płacz i w krzyk

Wchodzi mama: „Co ci to?

Cesia beczy: „Och! och! o!”

I zaledwie wyrzec może:

„Był tu krawiec... Ach, mój Boże!

Mamo, mamo!... rączka chora!

Bez paluszków... Po doktora!”