Figlarz spada, obrus chwyta,

Porcelana już rozbita!

Zdarł z nakryciem obrus cały;

Wszystko tłucze się w kawały;

Pokaleczył się szkłem Jurek.

Tak się też przestraszył Burek,

Że z pod stołu, gdy umyka,

Ugryzł w trwodze tej chłopczyka.

A pan Jerzy wrzeszczy: „boli!”

I z pod skorup się gramoli,