Chciał pójść Józio do gaju,

Więc z ciekawą książeczką,

Idzie polem, nad rzeczką.

Już wypadek z psem owy,

Dawno wyszedł mu z głowy,

I z zadartą znów buzią,

Idzie sobie pan Józio,

Gdzieś do góry wzniósł oczki

I ogląda obłoczki.

Patrzy w błękit wysoki,