Robotnicy nadbiegli,

I za krótkich chwil parę

Wyciągnęli niezdarę.

Oj, ten gapuś nad gapie!

Z włosów woda mu kapie,

Kapie z kurtki, jak z rynny.

Józiu! kiedyż będziesz ty inny?

Kapelusz z książeczką

Popłynęły gdzieś rzeczką.

O! już nikt ich nie schwyta,