Tak się też przestraszył Burek,

Że z pod stołu, gdy umyka,

Ugryzł w trwodze tej chłopczyka.

A pan Jerzy wrzeszczy: „boli!”

I z pod skorup się gramoli,

Zbity, gdyż nań wszystko spadło

Wyglądał, jak czupiradło.

Od wypadku jednak tego,

Nie ma pana Kręcickiego.

I jest teraz mały Jerzy,