Od poranka do zmroku

Po podwórkach wciąż chodzę,

Boć trza przynieść kęs chleba

Starej babce niebodze;

Lat już setka jej prawie

Zaciężyła na głowie.

Kupcie piasku białego,

Kupcie, panie, panowie.

Piasku wiślanego!

Oj, szczęśliwe te dzieci,