Gdy południe się przybliża,

Słonko mocno lśni,

To w dwojakach Maryś chyża

Obiad niesie mi.

Od kaszy i mleka

Aż pachnie zdaleka,

Maryś wyśpiewuje,

A ja pałaszuję.

A gdy schodzi już wieczorek,

W blaskach stoi krzyż,