Choć im nieraz grożą rany,

Tak jakby na wojnie,

Pod ich strażą gród kochany

Może spać spokojnie.

Dzielne serca w piersiach biją,

Szczerzy z nich junacy,

Więc krzyknijcie: Niechaj żyją

Warszawscy strażacy!

Przekupka Marcinowa

Jestem Marcinowa,