HRABIA

Całuję rączki pani!

u drzwi

Do widzenia.

AKTORKA

Adieu!

HRABIA I DZIEWKA

Godzina szósta rano. Nędzny pokój o jednem oknie, żółtawobrudne story spuszczone. Wypełzłe44 zielone firanki. Komoda, na niej parę fotografii i bardzo niegustowny, tani kapelusz damski. Za lustrem tanie japońskie wachlarze. Na stole, okrytym czerwonawym suknem, lampa naftowa, słabo płonąca; papierowa żółta umbra, obok dzban z resztkami piwa i szklanka do połowy opróżniona. Obok łóżka na podłodze leżą w bezładzie suknie kobiece, jak gdyby zrzucone w pośpiechu. W łóżku śpi dziewka; oddech jej spokojny. Na kanapie leży hrabia zupełnie ubrany, w paltocie koloru szarego; kapelusz leży koło kanapy na ziemi.

HRABIA

budzi się, przeciera oczy, podnosi się szybko, siada, spogląda w około siebie.