Miłość, jakkolwiek wzniosłą wydawać się może, spoczywa cała w instynkcie płciowym. Jest ona tylko bardziej określonym, specjalnym i ściśle osobniczym dążeniem płciowym.

Stale pamiętając o tym twierdzeniu, zwrócimy teraz uwagę na tę ważną rolę, jaką odgrywa miłość nie tylko w sztukach, ale też i w życiu rzeczywistym. Tu, wraz z pragnieniem życia, miłość jest najpotężniejszym motorem życia; opanowuje ona swoimi sieciami całą młodszą część rodu ludzkiego, stanowi często ostateczny cel dążeń ludzkich, burząco wpływa na najważniejsze sprawy, przerywa najpoważniejsze zajęcia, wprowadza w błąd największe umysły, śmiało i bez ceremonii wdziera się ze swymi drobiazgami w rady mężów stanu i gabinety uczonych, w postaci loków i listów miłosnych wdziera się do portfeli ministrów i ksiąg filozofów, bywa codziennie przyczyną ohydnych i zawikłanych procesów, burzy najdroższe związki, zrywa najtrwalsze stosunki, nieraz gubi całe majątki i kariery, zacnych i dobrych ludzi czyni okrutnymi i niesumiennymi: słowem, występuje wszędzie jako demon zniszczenia i zagłady.

Zapytujemy, skąd cała ta wrzawa, ten strach, ta trwoga i niepokój? Wszakże idzie tylko oczywiście o to, że jakiś Piotr czy Paweł zobaczył jakąś Kasię lub Marysię4? Jakże więc taka drobnostka może grać tak ważną rolę i wprowadzać taki bezład do prawidłowego biegu życia ludzkiego? Nie, rzecz ta wcale nie jest drobnostką, ale, przeciwnie, ma wielką wagę i dlatego w zupełności odpowiada tej wrzawie, jaka się toczy z jej powodu. Cel ostateczny wszystkich historii miłosnych, odgrywających się w życiu i w teatrze, jest to rzeczywiście cel najważniejszy ze wszystkich i dlatego godzien jest on tej gorliwości, z jaką bywa traktowany. Cel ten jest to ni mniej ni więcej, jak narodzenie przyszłego człowieka. Od tych pozornie błahych historii zależy oczywiście byt i charakter pokolenia przyszłego, tych personae dramatis, które na scenę wystąpią z czasem, kiedy my z niej zejdziemy. Zarówno istnienie (existentia), jak i istota (essentia) tych osób działających warunkuje dobór osobniczy, który się zowie miłością. Wielkie znaczenie tego celu, mającego na oku nie dobro osobiste, jak to widzimy w innych celach ludzkich, polega na tym, że podnosi on wolę jednostki do wysokości woli całego gatunku: oto na czym właściwie polega patetyczny i wzniosły charakter miłości, oto czym się objaśniają zachwyty i cierpienia, które poeci od czterdziestu wieków nieustannie opisują.

Jest to zupełnie naturalne, gdyż żaden temat nie dotyka tak drogich dla całej ludzkości interesów, jak miłość. Dlatego też tak trudno uczynić dramat interesującym bez intrygi miłosnej, dlatego temat miłości nie będzie nigdy wyczerpany, choć go wciąż wyzyskują.

To, co w świadomości osobniczej występuje jako pociąg płciowy, nieskierowany do żadnej określonej osoby odmiennej płci, jest to sama w sobie wola do życia w ogóle, a to co się zdaje dążeniem płciowym, skierowanym do danej osoby, jest to sama w sobie wola do życia w charakterze osobnika określonego. W ostatnim wypadku instynkt płciowy, sam przez się będąc potrzebą przedmiotową, zręcznie przybiera maskę przedmiotowego podziwu i w ten sposób oszukuje świadomość. Natura używa tego fortelu dla swoich celów; przy jego pomocy liczy ona na urodzenie określonej jednostki. Słowa nasze potwierdza ten fakt, że w każdej miłości ostatecznym celem nie jest wzajemność, lecz posiadanie, to jest zadowolenie fizyczne.

Wzajemność w miłości bynajmniej nie jest uszczęśliwieniem wobec niemożliwości posiadania; ludzie w takim stanie nieraz już pozbawili się życia. Z drugiej strony bywa i tak, że namiętnie zakochany, nie znajdując wzajemności, zadowala się posiadaniem. Za dowód tego służyć mogą przykłady małżeństw wymuszonych; wypadki zgody okupionej ceną wielkich ofiar; wreszcie liczne przykłady gwałtu.

Tak więc istotnym, choć nieświadomym celem każdego romansu życiowego jest narodzenie nowego człowieka; sposób zaś i droga, za pomocą których cel ten osiągnięty zostaje, są rzeczy drugorzędne. Wiem, że dusze sentymentalne, podniosłe i ogniste głośno się oburzą na szorstki realizm moich poglądów, lecz jestem przekonany, że bardzo się mylą. I ściśle biorąc, czyż byt najbliższego pokolenia nie jest ważniejszą rzeczą od marzeń zakochanych? Tylko ten cel rzeczywiście odpowiada sile rozpoczynającej się namiętności, tylko on całkowicie usprawiedliwia powagę, z jaką zakochani traktują nawet drobnostki wchodzące do sfery ich miłości; tylko mając ten cel na względzie, zrozumiałe i rozumne są wszystkie ceremonie, wysiłki i cierpienia, poprzedzające posiadanie ukochanej osoby.

Wszystkie te męki znoszą zakochani dla istoty przyszłej; indywidualnie jej cechy znajdują się w ścisłym związku z tym ostrożnym specyficznym doborem, który przyjęto nazywać miłością. Rosnąca sympatia dwojga zakochanych to nic innego jak wola do życia tego osobnika, którego oni wydać mają. W ich namiętnych spojrzeniach już się zapala życie nowe, które pragnie uosobić się w postaci określonej, harmonijnej jednostki. Zakochani namiętnie pragną się połączyć w jednej istocie, w której oboje żyć będą później; to namiętne pragnienie urzeczywistnia się w nowo narodzonym dziecku, w którym się połączyły cechy obojga rodziców.

Przeciwnie, stanowcza antypatia między kobietą a mężczyzną — dowodzi, że w razie małżeństwa urodziłoby się z nich dziecko chore i nieszczęśliwe. Dlatego widzę głęboki sens w tym, że chociaż Calderon zowie Semiramidę córką powietrza, mimo to jednak łączy jej pochodzenie nieprawe z popełnionym później mężobójstwem.

Powtarzam więc, że niezwalczona siła ciągnąca ku sobie dwoje ludzi płci różnej, jest to wola do życia całego gatunku, wola przewidująca swe wcielenie w osobniku, który ma i powinien się narodzić. Za początek życia nowej istoty, za prawdziwe punctum saliens jego istnienia, należy uważać chwilę, w której przyszli rodzice zaczęli się kochać (Anglicy nazywają zręcznie tę chwilę to fancy eachother), kiedy po raz pierwszy namiętnie spojrzeli na siebie. Od tej chwili zaczyna się zarodek przyszłej istoty. Istota owa jest to nowa idea (w Platońskim znaczeniu tego słowa), która z najwyższym natężeniem dąży ku urzeczywistnieniu. Ta żądza życia jest też przyczyną namiętnej miłości. Chociaż miłość w swej istocie bywa zawsze ta sama, to jednak ma ona liczne stopnie, z których krańcowym nadać można imiona: miłość cielesna i idealna. Co do siły zaś, miłość bywa o tyle namiętną, o ile bardziej indywidualną jest osoba ukochana; innymi słowy: im bardziej osoba ukochana pod względem cech zaspakaja wymaganie kochanka.