Jakie pobudki kierują przy tym miłością, zobaczymy później. Tymczasem zaznaczymy, że miłość przede wszystkim szuka zdrowia, siły, piękności, w ogóle młodości. Wyjaśnia się to tym, że wola gatunku troszczy się naprzód o zachowanie typu ogólnego, a potem dopiero o szczegóły specjalne. Miłość cielesna zazwyczaj się ogranicza na tych pobudkach, ale im miłość jest idealniejsza, tym więcej uwagi zwraca na motywy specjalne, o których szczegółowo powiem niżej. Najgłębsza namiętność ma miejsce przy współrzędności dwojga osób, dzięki czemu wola, tj. charakter ojca, zlewając się z intelektem matki, może urodzić istotę, dla której serca zakochanych płoną gorącym pragnieniem. Im pełniejszą jest współrzędność wszystkich niżej rozważanych cech, tym silniejszą będzie sama namiętność. Tym się wyjaśnia zjawisko, że kobieta i mężczyzna, podobni do siebie pod względem charakteru, skłonności i poglądów — bywają często przyjaciółmi, lecz rzadko kochankami... Przeciwnie, często się zdarza, że osoby, niezgodne co do charakteru i skłonności, bywają namiętnymi kochankami, lecz rzadko żyją ze sobą w przyjaźni.

Przystąpmy teraz do szczegółowszego badania przedmiotu.

Egoizm tak głęboko tkwi w każdym człowieku, że tylko wówczas można liczyć z pewnością na jego współdziałanie, gdy osobiście go dotkniemy. Chociaż każdy osobnik ze względu na pochodzenie należy przede wszystkim do swego gatunku, a nie do siebie samego, to jednak intelekt, skierowany w większości ku celom osobistym, nie może działać zgodnie z celami gatunku, poświęcając interes osobisty. Dlatego też natura, ku osiągnięciu celu własnego, obcego interesom osobnika — daje mu złudzenie, skutkiem którego osobistym szczęściem zdaje mu się to, co w istocie jest dobrem gatunku.

Złudzenie to stanowi instynkt, który najczęściej objawia się jako poczucie gatunku, ofiarując istocie to, co jest dla gatunku pożytecznym. Ponieważ jednak wola osobnika jest indywidualną, a więc ilekroć ma działać zgodnie z celami gatunku, ulega złudzeniu i sądzi, że służy celom własnym. Zewnętrzne przejawy instynktu najlepiej widzieć się dają u zwierząt, gdyż u nich częściej badać je można niż u człowieka; wewnętrzny zaś jego proces możemy badać tylko na sobie samych. Choć przyjęto uważać, że człowiek prawie nie ma instynktu, prócz objawów, jakie spotykamy w wieku niemowlęcym, gdy dziecko szuka piersi matczynej, to jednak posiadamy bardzo określony i nawet bardzo złożony instynkt ostrożnego, starannego i odpowiedniego doboru jednostki ku zaspokojeniu potrzeby miłosnej. Zaspokojenie to samo przez się tj. jako potrzeba osobista, bynajmniej nie zależy od piękności lub brzydoty osobnika. Uwaga zaś, jaką każdy zwraca na piękność, ma na oku tylko pożytek istoty przyszłej, w której typ zachować powinien swą czystość i prawidłowość. Dzięki tej ostrożności w wyborze, typ ludzki wiecznie się odnawia, mimo tysiączne przypadki, jakim ulegają indywidua pojedyncze. Gdyby nie poczucie piękna przy wyborze płci, instynkt płciowy spadłby do kształtu wstrętnej potrzeby. Przeciwnie, kierowany tym uczuciem, każdy przede wszystkim poszukuje indywiduum najpiękniejszego tj. takiego, w którym typ gatunkowy wyraża się najlepiej, a potem dopiero szuka tych zalet i wad, jakich sam nie posiada.

Upojenie, jakiego doznaje mężczyzna na widok pięknej kobiety, której posiadanie wydaje mu się największym szczęściem, jest to mianowicie poczucie gatunku, który pożąda wcielenia w danym osobniku. W ten sposób kieruje człowiekiem pewny instynkt, skierowany ku dobru korzyści gatunku.

Tu możemy nawiasowo w zrozumiały sposób objaśnić istotę wewnętrzną każdego instynktu w ogóle. Polega on na tym, że indywiduum działa zawsze na ślepo ku dobru swego gatunku. Oczywista bowiem, że troskliwość, z jaką owad szuka określonego miejsca na złożenie jajek, nie lękając się przy tym żadnych niebezpieczeństw, troskliwość ta — jest zupełnie analogiczna z ostrożnością, z jaką mężczyzna dobiera sobie kobietę o odpowiednich cechach. Przy tym mężczyzna tak gorliwie do celów swoich dąży, że lekceważy wskazówki rozsądku i wchodzi w nierozumne związki, tracąc przy tym majątek, honor, a nawet życie. Takim jest działanie instynktu; posiadają go głównie zwierzęta, zwłaszcza niższe, ale i człowiek też go ma, prawie jedynie w wypadkach, o których tu mówimy. Gdyż bez instynktu płciowego człowiek, jako istota rozumna, nie chciałby służyć celom cudzym ze szkodą własnej osoby. Aby więc go otumanić, instynkt płciowy przybiera maskę rozkoszy osobistej i w ten sposób osiągnięty zostaje cel natury. Za pomocą tego fortelu wyjaśnić można to dziwne zjawisko, że każdy zakochany, osiągnąwszy cel, odczuwa pewne rozczarowanie i dziwi się, że jego nadzieje w części tylko sprawdzone zostały. Tu przypomnieć wypada doskonałą myśl Platona, że lubieżność jest żądzą najbardziej jałową.

Wszystko to rozjaśnia w pewnym stopniu instynkt zwierząt. Niewątpliwie zwierzęta, pracując tak gorliwie, z taką abnegacją na korzyść gatunku, znajdują się też pod wpływem złudzenia w postaci rozkoszy osobistej.

Pod wpływem tego złudzenia ptak buduje gniazdo, owad szuka odpowiedniego miejsca dla jajek lub poluje na zdobycz, jemu samemu niepotrzebną, ale użyteczną dla przyszłych gąsienic; na koniec pszczoły, osy i mrówki, pod wpływem tegoż złudzenia, zajmują się budową swoich zdumiewających mieszkań i bardzo skomplikowanym gospodarstwem. Wszystkie te twory znajdują się w pewnym złudzeniu, które im nakazuje działać na korzyść gatunku w postaci interesu osobistego.

Oto, jak mi się zdaje, jedyne objaśnienie wewnętrznego, czysto podmiotowego procesu, leżącego w zasadzie wszystkich przejawów instynktu. Filozoficzny zaś proces instynktu objaśnić można rozmaicie. Ja objaśniam go w ten sposób: u zwierząt obdarzonych w znacznym stopniu instynktem, jak np. u owadów, znajdujemy wielką przewagę systemu ganglinowego (subiektywnego) nad systemem grzbieto-mózgowym (obiektywnym); wskutek tej przewagi zwierzę kieruje się nie tyle rozumieniem obiektywnym, ile wyobrażeniem subiektywnym, które powstaje w mózgu i budzi chcenia; stąd wynika pewne złudzenie, które porywa zwierzę. Ku lepszemu wyjaśnieniu rzeczy przytoczę jeszcze jeden instynkt człowieka, choć nie tak potężny jak płciowy. Rozumiem tu wielki apetyt kobiet brzemiennych. Objaśnia się on tym, że pożywienie zarodka wymaga czasem szczególnej zmiany krwi, przypływającej do niego z organizmu matki. Wskutek tego kobieta brzemienna gwałtownie pragnie tego, czego potrzeba zarodkowi; w danym wypadku znajduje się ona w pewnym złudzeniu.

W ogóle zauważyć należy, że wskutek przewagi systemu ganglinowego u kobiety, jest ona daleko lepiej od mężczyzny uzdolnioną do kierowania się instynktem.