Jest coś zadziwiającego i niezrozumiałego w tym troskliwym oglądaniu się, w tych tajemniczych spojrzeniach, którymi się obrzucają zakochani. Uważne to badanie jest to rozmyślanie geniuszu gatunku nad przyszłym indywiduum, rozmyślanie nad kombinacją jego cech i własności.
Od tego zależy i stopień sympatii wzajemnej przyszłych rodziców, przy czym miłość może nawet zaginąć zupełnie, jeżeli okaże się cecha szkodliwa dla przyszłego osobnika.
Dobro całego gatunku, oto jest wielkie dzieło, którym się bezustannie zajmuje Kupidyn. W porównaniu z tą sprawą niczym są wszystkie inne interesy osobnika. Oto, dlaczego geniusz zawsze gotów jest poświęcić je dla swoich celów, oto, dlaczego dąży do nich spokojnie i fatalnie, śród wojen i rozruchów wewnętrznych, w czasie dżumy i w ciszy klasztornej.
Widzieliśmy wyżej, że dla restytucji i zachowania typu gatunkowego koniecznym jest, aby cechy jednego indywiduum dopełniał drugi osobnik, i że namiętność jest tym intensywniejszą, im zupełniejsze przeciwieństwo cech obojga indywiduów. Ale miłość skierowana tylko do określonego indywiduum i działając jakby na zasadzie specjalnego rozkazu gatunku, w tych rzadkich wypadkach nabiera prócz siły, jeszcze szlachetny i podniosły charakter. W tych wypadkach, gdy instynkt płciowy niestarannie dobiera, kiedy dąży ku zachowaniu gatunku tylko w ilościowym gatunku, wówczas miłość ma charakter niski. Kiedy miłość ma charakter wzniosły, siła jej, jakeśmy widzieli, sięga takiego stopnia, że wszystkie interesy, nawet samo życie, traci znaczenie, jeżeli posiadanie ukochanej staje się niemożliwym. W zasadzie takiej nadmiernej namiętności leżeć muszą jeszcze głębsze motywy niż wskazane przez nas. Dlatego musimy przypuścić, że nie tylko skład ciał dwóch indywiduów, ale też wola mężczyzny z jednej strony, a intelekt kobiety z drugiej — znajdują się też w szczególnym stosunku wzajemnym, mocą którego tylko od pewnej pary może się narodzić ta określona istota, której istnienie z niewiadomych nam przyczyn przewidzianym jest przez geniusza gatunku. Mówiąc ściślej, wola do życia dąży ku wcieleniu się w pewnym określonym indywiduum, które może się urodzić tylko z pewnych określonych rodziców: to metafizyczne dążenie woli, nie ma innego koła bytu prócz serc przyszłych rodziców; dlatego ogarnia ich ono z tak niezwalczoną siłą, że im się zdaje, jakoby dążyli do najwyższego szczęścia, gdy w istocie pragną tego, co leży poza światem rzeczywistym.
W ten sposób dążenie do bytu osobnika przyszłego, dążenie wypływające z pierwoźródła wszelkiego istnienia w woli samej w sobie, jest tylko wielkim złudzeniem. Potwierdza to fakt, że każda najgłębsza namiętność ostatecznie znika, nie tylko po zaspokojeniu, ale nawet i w takim wypadku, gdy cel metafizyczny z jakichkolwiek względów osiągnięty być nie może, np. wskutek bezpłodności. Analogiczne zjawisko widzimy codziennie w postaci ginących milionami zarodków roślinnych, w których również tkwiła metafizyczna wola do życia. Jedynym pocieszeniem zostanie to, że wola do życia ma zawsze otwartą nieskończoną możliwość wcieleń w formach przestrzeni, czasu i materii. Teofrast Paracels, obcy moim poglądom i mając zupełnie inny temat na względzie, przypadkowo w dziele De longa vita wyraża następujące zdanie, które cudownie schodzi się z powyższym dowodzeniem. Hi sunt, quos Deus copulavis, ut eam, quae fuit Uriae et David; quamvis ex diametro (sic enim sibi humana gens persuadebat) cum justo et legitimo matrimonio pugnaret hoc... sed propter. Salomonem qui aliunde nasci nom potuit nisi ex Bathseba conjuncto David semine, quamvis meretrice, conjunxit eos Deus7 (I, 5).
Tęsknota miłosna, którą poeci wszystkich czasów starali się wyobrażać w tysiącznych metaforach i mimo to nie mogli wyczerpać jej treści; tęsknota owa, obiecująca wielką szczęśliwość, czerpie materiał wcale nie z urojonych potrzeb osobnika; jest to łkanie geniuszu gatunkowego, który dostrzega w kochających niezastąpione narzędzie ku osiągnięciu swego celu, i dlatego on tęskni i płacze, kiedy występują niespodziewane przeszkody. Tylko gatunek ma życie nieskończone i on tylko jeden jest uzdolniony do wiecznych pragnień i nieskończonych cierpień. Ale te nieskończone cierpienia zamknięte są w ciasnym sercu człowieka; nie dziw zatem, że ono nieledwie pęka, gdy ujścia dla swych sił nie znajduje.
Oto, co jest treścią poezji erotycznej, jej podniosłych metafor i eterycznych obrazów; oto, co natchnęło Petrarkę i za temat służyło dla Saint-Preux, Wertera i Ortisa. Niezmierzona miłość podobnych ludzi nie może zależeć od obiektywnej wartości ukochanej osoby, ponieważ te po większej części są nieznane nawet zakochanym, jak to np. mamy u Petrarki. Tylko geniusz gatunku może odgadnąć, jakie są te zalety i odpowiadają one jego celom. Dlatego głęboka namiętność wybucha zwykle od razu przy pierwszym spotkaniu who ever loved, that loved not at first sight8! (Szekspir). Pod tym względem godne uwagi jest miejsce w znakomitym romansie Mateo Alemana: Gurman de Alfrache, napisanym 250 lat temu.
No es necessario para que uno ame, que pase distancia de tiempo, que siga discurso ni haga eleccion. Sino que con aquella primera y sola vista concurran justamente cierta corespondencia ó consonancia ólo que solemos vulgarmante decir una confrontacion de sangre á que por particular influxo suelen mover las estrellas9.
Dlatego to strata ukochanej osoby, wskutek odmowy lub śmierci, sprawia niewymowne cierpienia kochającemu; dlatego zazdrość jest tak męcząca i okrutna; dlatego zrzeczenie się ukochanego na korzyść drugiej osoby jest największą ofiarą; dlatego wreszcie nie wstyd bohaterowi skarżyć się na cierpienia miłosne. W Wielkiej Zenobii” Calderona, w drugim akcie jest scena, w której Decjusz mówi do Zenobii:
Cielos, luego tu me quieres?