Perdiera cien mil victorias,

Volviera me 10... etc.

Tak się wypowiada myśl, że nawet honor, który dla wodza jest wyższym od wszystkich interesów, ustępuje na bok wobec miłości. To samo widzimy w życiu prywatnym, nigdzie nie znajdujemy tak mało uczciwości, jak w sprawie uczuć miłosnych; nawet ludzie honorowi i sprawiedliwi postępują w tym względzie bez sumienia.

Zdaje się, że działając w interesach gatunku, tj. w imię interesów wyższych, czują się oni niby w prawie ignorowania cudzych interesów. Godny uwagi pod tym względem jest pogląd Chamforta: „Quand un homme et une femme ont l’un pour l’autre une passion violente, il me semble toujours, que quelques soient les obstacles, qui les séparent, un mari, des parents... les deux amants sont l’un pour l’autre de par la nature, qu’ils s’appartiennt de droit divin malgré les lois et les conventions humaines11”.

Gdyby kto oburzał się na to, ten niechaj sobie przypomni, jak pobłażliwym był dla grzesznicy Zbawiciel dlatego, że ci, co ją piętnowali, też nie byli bez grzechu cudzołóstwa.

Z tego punktu widzenia większa część Dekameronu stanowi niby drwiny geniusza gatunku z praw i interesów pojedynczych ludzi. Również łatwo przestępuje geniusz gatunku różnicę klas i stanowisk, dążąc za swoim celem nieskończonym, bez litości usuwa wszystkie granice, jakie rozum ludzki postanowił. Dlatego najmniej odważni idą przeciw niebezpieczeństwu, gdy ich wzywa miłość. Z tej samej przyczyny żywo współczujemy w romansach i dramatach bohaterom wchodzącym w związki miłosne wbrew woli rodziców; w danym wypadku sami ulegamy złudzeniu zakochanych.

W niektórych komediach malują stosunek odwrotny, tj. interesy osobiste zwyciężają interesy gatunku, lecz wrażenie, jakiego doznajemy przy czytaniu takich utworów, nie jest przyjemne, odczuwamy raczej smutek i oburzenie. Pod tym względem godne uwagi są dwie sztuki: La reine de 16 ans i Le mariage de la raison. W tragediach malujących miłość nieudaną kochankowie giną, gdyż byli oni tylko narzędziem gatunku. Tu należy Romeo i Julia, Tankred, Don Karlos, Wallenstein, Narzeczona z Messyny.

Miłość namiętna bywa często przyczyną zjawisk komicznych i tragicznych; jedne i drugie tym objaśnić się dadzą, że osobnik znajduje się wówczas pod panowaniem geniusza gatunku i dlatego nie może sam sobą kierować. Pod wpływem namiętnej miłości myśli zakochanego przybierają pewien odcień poetyczny i wyraz prawie nadziemski, tak że młodzieniec zapomina nawet o swoich celach materialnych. Nawet u człowieka nikczemnego miłość stanowi jasny epizod życia; ona go podnosi nad niego samego, nadaje jego żądzom i postępkom jakiś charakter idealny i bezinteresowny.

Miłość bywa także tragiczną, gdyż maskując się w świadomości zakochanego jako szczęście najwyższe, nakazuje mu dobijać się wzajemności wszelkim sposobem. Chimera ta jest tak czarowną, że w razie niepowodzenia samo życie wszelki czar zatraca, staje się do tego stopnia ciemne, puste i nijakie, że znika bojaźń śmierci i człowiek sam własnowolnie dąży na jej spotkanie. W tych wypadkach wola gatunku przeważa wolę indywidualną, która nie będąc w stanie wykonać wolę gatunku, sama siebie unicestwia; osobnik okazuje się zbyt słabym narzędziem ku wytrzymaniu nieskończonego dążenia gatunku.

Zresztą tragiczny koniec zdarza się nie tylko w wypadkach miłości niewzajemnej, ale też i wzajemnej. Gdyż wymagania miłości bywają tak sprzeczne ze stosunkami osobistymi, że szczęście osobiste, przeważnie na tych stosunkach oparte, staje się niemożliwym.