WYKRĘTOWIC
grozi mu ościeniem
Jazda! Jeszcześ tu? Wiśta, wio! Rysaku!
AMYNIAS
ustępując z trwogą, krzyczy
To gwałt publiczny!
WYKRĘTOWIC
coraz gwałtowniej, dźgając
Nastąp! Bo cię kolnę
Ościeniem w zadek — no, bo dźgnę, licowy!
grozi mu ościeniem
Jazda! Jeszcześ tu? Wiśta, wio! Rysaku!
ustępując z trwogą, krzyczy
To gwałt publiczny!
coraz gwałtowniej, dźgając
Nastąp! Bo cię kolnę
Ościeniem w zadek — no, bo dźgnę, licowy!