Jak z pochodnią jakiś grubas,

Tłuścioch blady, biegł zgarbiony:

Sapał, dyszał, cuda jawił;

Ale wraz pozostał w tyle!

A w keramskiej bramie stali

Chłopcy stamtąd: nuże walić

W brzuch tłuściocha, w łydki, w bary!

Dłoń po dłoni w zad trzaskała.

On zaś drzysnął204 raz i drugi,

Smolak zgasił, rżnął o ziemię