Kości spokojnie niechaj spoczną moje

Tutaj, ojczyzny rozproszone z dala,

W szrony ziębiącej ponad wargą wszelki

Oddech płonący!

Chętnie zrzeknę się pobok2 tego głazu

Tego, co Roma nam odmawia srogo:

Świata zaświatów, Apostołów jeno

Kluczem zwartego!

Wiedźcie raczej mnie chociażby i w piekło,

Dusze pradawne w schronieniu tam drzemią,