V. Jak Zygfryd Krymhildę po raz pierwszy obaczył
Zjeżdżają się dzień po dzień ku Renu topieli
Rycerze na igrzyska ochotni, weseli.
Król zaprosił, a droga nie straszy daleka,
Bo dar suty, koń z rzędem, każdego tam czeka.
Pomyślano zawczasu, gdzie się kto umieści;
A było o czem myśleć, bo jak niosą wieści,
Trzydziestu i dwóch książąt przybyło na gody!
Więc kobiety do gości stroją się w zawody.
Giselher pierwszy z drogi licznych gości wita,