Kiedy słońce się wieczór miało do zachodu

I powiał chłodny wietrzyk, poczęli do grodu

Zbierać się wszyscy razem, rycerze i panie.

Młodzieńcy wciąż miłośnie spoglądali na nie.

Niejedna piękna szata w niwecz się podarła

Po rycerskim zwyczaju, nim rzesza dotarła

Do zamku a król zesiadł przed bramą pałacu.

Koło niewiast rycerze dotrzymali placu.

Rozdzieliły się wreszcie przemożne królowe,

Uota poszła z córką w obszerną alkowę,