Swoi i cudzy wiele niewygód doznali,
Nim przybyli pod zamku rozległego bronę,
— Santen gród zwano. — Potem wzięli tam koronę.
Powitali radośnie sędziwi rodzice
Pocałunkiem i syna, i oblubienicę,
Bo się mogli nareszcie rozstać z swą tęsknotą,
I drużynę przyjęto gościnnie, z ochotą.
Powiedziono cnych gości pod sali podwoje,
A z rumaków na ziemię zsadzono dziewoje,
Nie brakło tam rycerzy, każdy rad był snadnie