Z wyszukaną grzecznością posunął do gości.

Obaj, Gunter i Gernot, znani z gościnności

Witali posła z jego całem otoczeniem

I pozdrawiali gości szczerem uściśnieniem.

Król go zawiódł do krzesła, gdzie sam siedział wprzódy,

A tu już gości raczą: co najlepsze miody

I wina im wytrawne leją do szklenicy,

Jakie się jeno rodzą w nadreńskiej ziemicy.

Na to jeszcze nadeszli i Giselher z Gerem,

Także kiedy się Dankwart dowiedział z Volkerem