Zmuszę go, by zaprzestał gróźb tych i przechwałek!»

Zygfryd zakipiał gniewem: «Tego by nie stało,

By pierwsze lepsze ramię na mnie się porwało!

Jam z rodu król potężny, tyś królewski sługa.

Stań ty i tuzin takich, gra będzie niedługa!»

Ortwin rwał się do miecza, bolała go wzgarda, —

Był Hagena krewniakiem, dusza też w nim harda; —

Dziwo, że ten wżdy17 milczał, choć słyszał te zwady.

Ozwał się tylko Gernot, jedyny do rady:

«Za gorąco tę sprawę, Ortwinie, bierzecie!