Król z wesołem odprawił gości pożegnaniem.

Tłoczyli się, cisnęli rycerze dokoła,

Aż Volker gromkim głosem na Hunnów zawoła:

«Jak śmiecie moim panom tak pod nogi łazić?

Na ustęp! Albom gotów którego obrazić!

I tego lub owego tak pokropię smykiem,

Iż przyjaciele będą z lamentem i krzykiem

Po nim płakać. Precz z drogi! Choć nam wspólne miano

Rycerzy, lecz nam męstwo niejednakie dano!»

Gdy im Volker te gniewne słowa w oczy rzucił,