Gniew ich palił; choć tyle pragnęli uzyskać,
By królowa musiała przez nich się przeciskać.
Nadszedł władca, szła przy nim jego piękna żona,
Za nimi rzesza liczna, świetnie przystrojona,
Koło królowej taki rój się mężów zwijał,
Iż wielki tuman kurzu wysoko się wzbijał.
Gdy król ujrzał, iż rzesza cała zbroją kryta
I królowie też w zbroi, pospiesznie zapyta:
«Czemuż was w hełmach widzę? Jeśli was spotkała
Krzywda, to mnie największa przykrość by się stała.