Uzbroił się Rydygier, a z sobą pięć sotni
Wiódł i zuchów dwunastu; do walki ochotni
Szli, każdy się spodziewał, że w boju cześć zyska,
A nie wiedział, że na nich śmierć już czyha z bliska.
Ruszył Rydygier przodem, zbrojny i w szyszaku,
Dzierżyli ostre miecze rycerze z orszaku
A ramiona im chronią błyszczące puklerze.
Widział to wszystko skrzypek i zabolał szczerze.
Patrzy młody Giselher, widzi — ku nim rusza
Teść w szyszaku; więc młoda rozumiała dusza,