Lub się łzami zaleje cała po kochanku!

Grzmiał ostry miecz Zygfryda głośno, bez ustanku

Po hełmach, a za każdym ciosem krew bryznęła, —

Boć to mąż rycerskiego dobrze świadom dzieła.

Prawda, i Ortwin z Metzu popisał się dzielnie:

Kogo dopadł miecz jego, to albo śmiertelnie

Ranny, albo się trupem powalił na trawę;

I brat wasz miłościwy utrwalił swą sławę,

Orężem siekąc szczerby w nieprzyjaciół szykach.

O wszystkich śmiele można wyznać wojownikach,