— Pierwsze runo — powiada kapłan — należy się jemu.
Tak nakazał Bóg! Kobieta uznaje to za słuszne i oddaje kapłanowi. Przychodzi szczęśliwa chwila i owce wydają na świat małe.
I znowu przychodzi kapłan:
— Według nakazu Boga — powiada — pierworodne należy się jemu.
Wreszcie wyczerpuje się jej cierpliwość.
— Już dłużej tego nie wytrzymam — woła zrozpaczona — Zarżnę je i zjem.
I jak tylko zarżnęła owce, zjawia się znowu kapłan i powiada:
— Według bożego nakazu należą mi się przednie nóżki, żołądek i policzki.
Kobieta wpada w gniew i woła:
— Zarżniętych owiec też mi nie pozwalają spożyć, więc niech całe mięso zostanie poświęcone. Niech obłożone zostanie klątwą — cherem.