Z samego rana Mojżesz poszedł do namiotu Jozuego. Jozue właśnie wykładał uczniom Torę. Mojżesz stanął przed nim pochylony z rękami złożonymi na piersi. Jozue miał jednak przymknięte oczy i jakby nie dostrzegał Mojżesza. Nie chciał, żeby z jego powodu cierpiał i powodowany żalem zapragnął umrzeć.
Żydzi idący do namiotu Mojżesza uczyć się Tory pytali:
— Gdzie jest Mojżesz nasz nauczyciel?
W odpowiedzi słyszą, że Mojżesz poszedł do namiotu Jozuego. Przychodzą więc do namiotu Jozuego. Widzą, że Jozue siedzi, a Mojżesz stoi.
Pytają Jozuego:
— Co się z tobą dzieje? Nasz mistrz Mojżesz stoi, a ty siedzisz!
I kiedy Jozue otworzył oczy i zobaczył stojącego Mojżesza, podarł na sobie szaty i płacząc, zawołał:
— Mój rabi, mój nauczycielu! Ojcze mój! Ojcze!...
Powiadają wtedy Żydzi do Mojżesza:
— Nauczycielu nasz, Mojżeszu, ucz nas Tory.