Nakazuje Bóg aniołowi Michaelowi, żeby przyniósł duszę Mojżesza.
— Byłem — powiada Michael — jego nauczycielem, jak mogę przyglądać się śmierci mego ucznia?
Powiada wtedy Bóg do Samaela:
— Idź i przynieś duszę Mojżesza!
Samael natychmiast naładował się złością, przypiął do pasa miecz i pałając żądzą mordu, udał się do Mojżesza. Zastaje go w chwili, kiedy siedzi przy stole i wypisuje pełne Imię Boga na zwoju papirusowym. Twarz Mojżesza jaśnieje blaskiem słońca, a on sam wygląda jak boski anioł. Na ten widok ogarnia Samaela strach. Zaczyna drżeć. Nie może wymówić słowa. Dopiero pytanie Mojżesza otwiera mu usta. A pytanie Mojżesza brzmi:
— Złoczyńco, czego potrzebujesz? Po coś przyszedł?
— Przyszedłem zabrać twoją duszę.
— Kto cię przysłał?
— Ten, który powołał do życia wszystkie stworzenia świata.
— Precz stąd, bo chcę chwalić Pana Boga! Nie umrę. Żyć będę i o czynach Boga będę opowiadał.