Pobożni Żydzi sporządzili wtedy drabiny i zanosili je do Jerozolimy.
Żołnierzom, którzy ich zatrzymali i pytali, w jakim celu dźwigają drabiny, odpowiedzieli:
— Hodujemy gołębie. Żeby dostać się do wysoko umieszczonych gołębników, potrzeba nam drabin.
Kiedy ominęli straże i weszli do miasta, rozebrali drabiny i otrzymane drewno zanieśli na podpałkę do ołtarza.
Od nich pochodzi rodzina łamaczy drabin.
Kapłańskie rady
Rodzina Beit-Garmu znała tajemnicę pieczenia świętego chleba dla Świątyni Pańskiej i nikomu nie chciała jej powierzyć. Nikogo nie chciała tego nauczyć. W związku z tym mędrcy sprowadzili do Jerozolimy mistrzów piekarskich spośród kapłanów, którzy pełnili służbę w Świątyni Pańskiej Choniona w Egipcie. Chleb przez nich wypieczony nie był jednak dobry. Zwrócili się wtedy znowu do piekarzy z rodu Beit-Garmu, ale ci zażądali podwójnej opłaty. Zamiast dwunastu złotych denarów — dwadzieścia cztery.
Zadano im wreszcie pytanie:
— Dlaczego nie chcecie nikogo nauczyć, jak należy piec?
— Nasz rodzina — odpowiadają — dobrze wie, że bet ha-midrasz zostanie kiedyś zniszczony i może się zdarzyć, że nieodpowiedni człowiek, który nauczył się sztuki dobrego pieczenia, będzie wypiekał święty chleb dla pogańskich praktyk religijnych.