— Skoro już tu jestem — oświadczył Bar-Kamca — to bądź łaskaw i nie wyrzucaj mnie. Za jedzenie i picie zapłacę co do grosza.
— Nie zgadzam się.
— Pokryję połowę kosztów uczty.
— Nie!
— Pokryję koszta całej uczty.
— Nie. Po stokroć nie!
I ująwszy za rękę nieproszonego gościa, wyprowadził go z domu.
Dotknięty do żywego Bar-Kamca mocno przeżył doznaną zniewagę. Nie przestawał o niej myśleć.
— Jak to się mogło stać? Tylu mądrych i uczonych ludzi siedziało przy stole i nikt się za mną nie ujął. Nikt słowem się nie odezwał w mojej obronie. Nikt nie zaprotestował przeciwko publicznemu naruszeniu godności człowieka. Zemszczę się na nim!
I długo się nie zastanawiając, udał się do cesarza z donosem na Żydów: