Budynek, w którym mieścił się bejt ha-midrasz rabiego Eliezera, miał kształt rotundy. Był tam kamień, na którym zwykle siadywał on sam. Pewnego razu przyszedł do jego bejt ha-midraszu rabi Jehoszua.

Podbiegł do kamienia i zaczął go obsypywać pocałunkami.

— Ten oto kamień — rzekł przy tym — można porównać z górą Synaj, tego zaś, który za nim siedzi, do Arki zawierającej święte tablice.

Wielki spór

Pewnego razu wybuchł wielki spór w bejt ha-midraszu między rabim Eliezerem i mędrcami na temat interpretacji Prawa odnoszącego się do kwestii Czystości i Nieczystości. Rabi Eliezer dyskutowany przedmiot określił jako czysty, natomiast pozostali mędrcy określili ten przedmiot jako nieczysty.

Na uzasadnienie swego poglądu Eliezer przytoczył liczne dowody, ale mędrcy nie dali się przekonać.

Rozzłościło to rabiego Eliezera, który podniesionym głosem zawołał:

— Jeśli moje orzeczenie jest słuszne, niechaj je potwierdzi rosnące tu drzewo.

I oto w jednej chwili drzewo wyrwało się ziemi i upadło w miejscu odległym o sto łokci.

Na ten widok mędrcy rzekli: