— Który kawałek sera pochodzi od białej kozy, a który od czarnej?

Zamiast odpowiedzi ateńscy uczeni zadają mu nowe pytanie:

— Powiedz nam, którędy wychodzi dusza pisklęcia, które zdechło w skorupie?

— Tędy, którędy weszła.

— Pokaż nam naczynie, które nie jest warte trudu włożonego w jego wykonanie.

Rabi Jehoszua przynosi im wtedy matę, rogożę, którą tak rozciąga, że nie można jej wnieść do gmachu.

Brama okazała się za mała. Zwraca się do uczonych tymi słowy:

— Weźcie siekierę i rozwalcie ścianę. To jest właśnie owo naczynie, które nie jest warte włożonego w nie trudu.

Po udzieleniu odpowiedzi na wszystkie pytania i po rozwiązaniu wszystkich zagadek rabi Jehoszua zaprosił ateńskich uczonych na swój statek. Każdego umieścił w oddzielnej kajucie. Zobaczywszy, że w kajucie jest sześćdziesiąt krzeseł, każdy z ateńczyków pomyślał, że zaraz wejdą do niego pozostali koledzy.

Tymczasem rabi Jehoszua polecił kapitanowi statku odbić od brzegu i wypłynąć na morze. Przed odjazdem z Aten wziął na drogę garść ziemi. Kiedy statek przepływał przez miejsce znane z niebezpiecznych wirów, które niejeden już statek pochłonęły, nabrał wody do dzbanka.