— Dobrze, niech będzie tak, jak rzekłaś.

Traf chciał, że kiedy nadszedł dzień spłacenia pożyczki, rabi Akiwa zachorował i, rzecz jasna, nie mógł zwrócić długu. Matrona wyszła wtedy na brzeg morza i zawołała:

— Panie świata! Ty jeden wiesz, że tylko z powodu choroby rabi Akiwa nie zwrócił mi na czas długu. Pamiętaj, że Ty i morze odpowiadacie za zwrot długu.

Nim zdążyła skończyć, zdarzyło się coś niezwykłego. Oto w głowie córki cesarza zakiełkowała szalona myśl. Nagle postanowiła wejść do skarbca. Wybrała szkatułkę pełną szlachetnych kamieni i złotych monet, po czym podeszła do morza i wrzuciła ją w głąb wody. I fale morza, zamiast pochłonąć szkatułkę, wyrzuciły ją pod same drzwi domu matrony.

Ta, rozumie się, wzięła szkatułkę i zaniosła do siebie do domu.

Po wyzdrowieniu rabi Akiwa natychmiast przybył do matrony, żeby zwrócić zaciągnięty dług. Ta, ku jego zdumieniu, tak powiedziała:

— Możesz te pieniądze zachować dla siebie, bo morze, które było naszym gwarantem, uregulowało w całości zaciągnięty przez ciebie dług. Dostałam nawet więcej, niż wyniosła pożyczka. Dlatego proszę cię, żebyś był łaskaw wziąć ode mnie tę nadwyżkę.

To rzekłszy, dała mu na drogę powrotną dużo cennych prezentów.

Rabi Akiwa i Tomosrufus

Naczelnik Rzymu Tomosrufus powiedział kiedyś do rabiego Akiwy: