— Nie. Jest przecież napisane: „Wołałem do Ciebie i uzdrowiłeś mnie. Podniosłeś z otchłani duszę moją”.

Elisza na dźwięk tych słów rozpłakał się i zaraz umarł.

— Zdaje mi się — oświadczył rabi Meir — że Elisza opuścił ten świat ze skruchą i żalem.

Kiedy go chowano, nagle spadł na jego grób słup ognia. Powiadomiony o tym rabi Meir natychmiast pobiegł na cmentarz i płaszczem nakrywszy płonący grób, powiedział:

— Dopóki ja jestem na tym ciemnym jak noc świecie, możesz spokojnie leżeć do rana. Kiedy zaś nastanie dzień, nadejdzie ów jasny, świetlisty świat, i jeśli miłosierny Bóg użyczy ci zbawienia, to, rzecz jasna, wszystko będzie w porządku. Jeśli natomiast Bóg nie zechce cię zbawić, ja to uczynię. Klnę się na Boga, że to zrobię. Śpij spokojnie do rana.

I ogień natychmiast zgasł.

Raba bar Szila spotkawszy kiedyś Eliszę, zapytał go:

— Jak myślisz, co porabia Bóg, oby był błogosławiony?

— Ustala halachy, powołując się przy tym na opinie mędrców z wyjątkiem rabiego Meira.

— Dlaczego Bóg pomija rabiego Meira?