I oto w tym samym czasie zdarza się cud. Sześćdziesiąt statków płynie po morzu. Nagle zrywa się gwałtowna burza i wzburzone fale zaczynają miotać statkami. Jeszcze chwila i pójdą na dno. Przerażeni marynarze wznoszą modły o ratunek:

— Boże Elazara, odezwij się!

I morze w jednej chwili się uspokoiło. Zszedłszy szczęśliwie na ląd, marynarze i pasażerowie statków zanieśli rabiemu Elazarowi duży prezent. Niosło go sześćdziesięciu niewolników. Każdy niósł trzos wypełniony pieniędzmi. Oni też codziennie przygotowywali dla niego sześćdziesiąt różnych potraw.

Pewnego dnia przebywająca w domu ojca żona Elazara powiedziała do córki:

— Pójdź do domu i dowiedz się, jak ma się ojciec.

Kiedy córka zjawiła się w domu ojca, ten do niej rzekł:

— Wracaj do matki i powiedz jej, że jestem teraz bogatszy od jej ojca.

I mówiąc to zacytował werset z Przypowieści Salomona o dzielnej żonie, odnosząc to do siebie:

„Ona jest jak statki kupca

Z dalekich krajów otrzymują swój chleb”.