— Mesjaszu sprawiedliwości — odpowiedzią mu ojcowie. — Obyś był spokojny, tak jak uspokoiłeś Stwórcę i nas.

W tym czasie Bóg podniesie Mesjasza do najwyższych niebios. Okryje go blaskiem swojego przepychu i będzie tarczą dla wszystkich narodów świata i powie mu:

— Mesjaszu mój, bądź sędzią nad wszystkimi ludźmi i postępuj z nimi, jak chcesz. Gdyby nie moje dla ciebie miłosierdzie, oni dawno by cię zgładzili.

I wtedy Bóg zaczął przygotowywać dla Mesjasza siedem baldachimów z najlepszych kamieni szlachetnych, pereł i szmaragdów. Z każdego baldachimu wypływały cztery rzeki: wina, miodu, mleka i najczystszego balsamu. I na oczach wszystkich cadyków Bóg objął i wprowadził go pod baldachim. Wszyscy cadycy patrzą na to ze zdziwieniem. A Bóg, zwracając się do nich, powiada:

— Cadycy świata, Mesjasz mojej sprawiedliwości jeszcze nie został nawet w części wynagrodzony za to, co przecierpiał. Za chwilę wynagrodzę go czymś takim, czego ludzkie oko nie widziało.

Mówiąc to, Bóg wywołuje północny wiatr i południowy wiatr i taki rozkaz im wydaje:

— Spryskajcie drogę dla Mesjasza wszystkimi perfumami raju.

I zaraz po tym Bóg zsyłała na ziemię proroków Eliasza i Mesjasza.

Obaj trzymają w jednym ręku dzbanek oliwy, a w drugim kij wędrowny. I wokół nich zbierają się wszyscy Żydzi.

Przed nimi postępuje Szechina, a za nią prorocy. Po prawej ich stronie Tora, a po lewej aniołowie. I prowadzą ich do doliny Jehoszefet, w której gromadziły się już wszystkie narody świata.