— Na pewnym podwórzu w Rzymie wychowywali się razem chłopiec i dziewczynka. Dzieci bawiły się razem i obdarzały wzajemnie przyjaźnią i sympatią. Pewnego razu chłopiec zaproponował dziewczynie, że jeśli w przyszłości zjawi się jakiś młodzieniec i poprosi o jej rękę, niech nie wyraża zgody, dopóki on, sympatyzujący z nią, nie udzieli jej zezwolenia.

Dziewczyna wyraziła zgodę i złożyła odpowiednią przysięgę. W jakiś czas potem rodzice dziewczyny sprowadzili do domu kandydata do jej ręki. Dziewczyna jednak zgodnie ze złożoną przysięgą oświadczyła:

— Zgodzę się wyjść za ciebie za mąż, ale najpierw muszę uzyskać zezwolenie od mojego przyjaciela. Tak bowiem kiedyś mu pod przysięgą obiecałam.

Dziewczyna, której nowy narzeczony spodobał się, poszła do przyjaciela swoich dziecinnych zabaw i powiedziała:

— Uwolnij mnie od przysięgi, a ja za to dam ci tyle złota i srebra, ile tylko zechcesz.

Młody jej przyjaciel na to odpowiedział:

— Za to, żeś dotrzymała słowa, zwalniam cię ze złożonej przysięgi. Nie chcę za to żadnej zapłaty.

I zwróciwszy się do przyszłego jej męża, tak powiedział:

— Niech się wam życie szczęśliwie ułoży.

W powrotnej drodze prowadzącej przez las młoda para została napadnięta przez bandę rozbójników. Herszt bandy, człowiek już w latach, upodobał sobie dziewczynę i bez zbędnych ceregieli postanowił ją posiąść. Odebrawszy młodej parze najpierw woreczek ze złotem i srebrem, zerwał również z szyi dziewczyny ostatnią broszkę. Minę miał przy tym tak złowrogą, że dziewczyna zaczęła go błagać: