— Winien jestem ja, królu, ja ponoszę winę, bo dałem się namówić przez żonę. Zabij przeto tylko mnie, a ją, proszę cię, zostaw przy życiu.
— Pokój tobie i pokój twojej żonie — powiedział Salomon. Nic złego żadnemu z was się nie stanie. Wystawiłem was tylko na próbę.
Na prośbę królowej Saby Awiezer opowiedział o wszystkim, co się wydarzyło w ich domu w ciągu tych trzech dni.
Na zakończenie król Salomon tak powiedział:
— Przekonałem cię, że spośród tysiąca mężczyzn znalazłem jednego porządnego. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o kobietach.
Król Salomon554 demaskuje złodzieja
Trzech maszerujących razem wędrowców zaskoczyła w drodze ciemność zbliżającej się nocy. Wkrótce miała się ukazać na niebie gwiazda obwieszczająca początek soboty. Aby nie naruszyć świętości dnia, wędrowcy postanowili złożyć w jednym, dobrze ukrytym miejscu swoje pieniądze. Jako postanowili, tak też zrobili. Zapadła noc i wędrowcy ułożyli się do snu. Okazało się jednak, że nie wszyscy wytrwali we śnie do rana. O północy jeden z nich wstał z legowiska, podszedł do schowka, wyjął pieniądze i ukrył je w innym miejscu.
Następnego dnia wieczorem, kiedy dzień sobotni dobiegł końca, wędrowcy zebrali się do dalszej drogi. Poszli razem do schowka, aby wyjąć złożone tam pieniądze. I tu okazało się, że pieniądze zniknęły. Żal, gniew i złość opanowały naszych wędrowców. Wybuchł spór. Zaczęli się nawzajem podejrzewać. Któryś z nich ukradł pieniądze. Ale kto? I spór o to, kto jest sprawcą kradzieży, przeciągnąłby się w nieskończoność, gdyby jeden z nich nie zaproponował przekazać sprawy królowi Salomonowi.
Stanąwszy przed królem, każdy zrelacjonował na swój sposób przebieg sprawy. Salomon cierpliwie ich wysłuchał, po czym polecił opuścić pałac i czekać na powtórne wezwanie. Po ich wyjściu zaczął spokojnie analizować słowa każdego z trzech wędrowców. Chciał z ich słów wyłuskać ziarenka prawdy i na ich podstawie ustalić, kto dokonał kradzieży. Kiedy doszedł już do pewnych wniosków, polecił zawezwać czekających na decyzję wędrowców.
— Słyszałem — powiedział do nich — że jesteście ludźmi wykształconymi, uczonymi w Piśmie, mądrymi w radach i zdolnymi do wyciągania słusznych wniosków. Mając to na względzie, chciałbym, abyście odpowiedzieli na pytanie, jakie otrzymałem od cesarza Rzymu555 w sprawie, która wydarzyła się w jego państwie. Sprawa zaś, o której rozstrzygnięcie poprosił mnie cesarz Rzymu, przedstawia się tak: