Trzeci zajął zupełnie inne stanowisko:
— Jestem zdania — powiedział — że na szacunek zasługuje przede wszystkim stary zbój. Zwrócił pieniądze i uwolnił młodą parę. To, że ich uwolnił, mogę jeszcze zrozumieć, ale że oddał zdobyty łup, tego za nic nie zrozumiem.
— Ty więc jesteś złodziejem — zawołał Salomon — albowiem skoro pałasz żądzą do tych pieniędzy, których sam na oczy nie widziałeś, to zapewne zapragnąłeś przywłaszczyć sobie pieniądze, które widziałeś.
Przybity argumentem króla złodziej przyznał się do kradzieży i wskazał miejsce, w którym ukrył pieniądze. Rzecz zrozumiała, że wyrokiem króla został osadzony w więzieniu.
Królowa mrówek
Hiram z Tyru556, syn wdowy z pokolenia Naftali557, utkał dla króla Salomona558 dywan o wymiarach sześćdziesiąt na sześćdziesiąt mil. Wyhaftował na nim przeróżne zwierzęta i ptaki. Były ptaki żyjące na wodzie, brodzące po ziemi i latające wysoko pod niebem. Na tym dywanie zasiadał często król Salomon wraz ze swoimi dworzanami. Wykorzystując siłę wiatru, dywan unosił się w powietrze i szybował pod niebem. Król Salomon nieraz używał go do dalekich podróży, od jednego do drugiego krańca świata. W taki sposób śniadanie przychodziło mu na przykład zjeść w Damaszku559, a kolację w Medii560. Z dużej wysokości mógł ogarnąć wzrokiem cały świat i wszystko, co się na nim działo.
Pewnego dnia dywan z Salomonem osiągnął niebywałą wysokość. Król wbił się w dumę i zawołał:
— Jestem wielki i potężny! Nikt mi na tym świecie nie dorówna.
I ledwo zdążył wypowiedzieć te słowa, kiedy wiatr nagle ucichł i dywan zaczął gwałtownie opadać. Czterdziestu żołnierzy z towarzyszącej mu ochrony spadło z dywanu.
Król na ten widok zawołał do wiatru: