— Wietrze, wietrze, zjaw się znowu. Zacznij znowu dąć jak wprzódy. Unieś mnie na swoich skrzydłach!
A wiatr tak odpowiedział:
— Opamiętaj się, Salomonie. Wbiłeś się w pychę. Okaż skruchę przed Bogiem. Jeśli ci przebaczy, ja znowu uniosę cię w górę.
Salomonowi zrobiło się wstyd. Pokajał się i wtedy wiatr uniósł w górę dywan wraz z nim i pozostałymi żołnierzami. I latając pod chmurami, Salomon usłyszał w pewnej chwili głos mrówki dochodzący z odległej ziemi. Wyraźnie usłyszał jej słowa skierowane do pozostałych mrówek.
— Mróweczki, uciekajcie szybko do swoich kryjówek. Szybciej, jeśli nie chcecie, by was stratowały wojska Salomona.
Słowa mrówki rozgniewały Salomona. Natychmiast skierował dywan ku ziemi. Po wylądowaniu odszukał w piasku nad rzeką mrówkę, która ostrzegała przed nim swoje siostry.
— Kim ty jesteś — zawołał do niej — że ostrzegasz swoje siostry przede mną?
— Jestem królową mrówek. Ostrzegam siostry przed człowiekiem, który mimo że powstał z prochu i w proch się obróci, wbił się w pychę.
— Chcę ci zadać jeszcze jedno pytanie — powiedział król.
— Jeśli chcesz mi zadać pytanie, to zejdź z dywanu. Nie powinieneś patrzeć na mnie z góry. Powinieneś siedzieć ze mną na równej płaszczyźnie.