— Twoi strażnicy — powiedziała — zamknęli mego męża Awinadaba syna Uziela w więzieniu. Przysięgam, że mój mąż jest niewinny. To uczciwy człowiek. Grozi mu stryczek.
— Bardzo mi przykro, nieszczęśliwa kobieto, ale nie potrafię ci pomóc — odpowiedział król. — Są niezbite dowody, że twój mąż jest przestępcą. To zwykły oszust. Wcale nie jest Awinadabem synem Uziela z Hebronu. To Ramijah ben Jonatan, bandyta. Ma na swoim koncie wiele mordów i grabieży.
Zemira nie dała królowi dalej mówić. Poprosiła go tylko o to, aby pozwolił jej odwiedzić męża w więzieniu. „Chcę przy nim być w ostatnich chwilach jego życia”. Król wyraził zgodę.
*
Następnego dnia z samego rana, Zemira zapukała do bramy więzienia. Uprzedzony dozorca wprowadził ją do celi więźnia. Na widok męża Zemira załamała ręce i rozpłakała się. Awinadab ze smutkiem w głosie powiedział:
— Postaraj się zapomnieć o mnie. Nie zasłużyłem na twoją miłość. Oszukałem cię i skrzywdziłem. Okryłem hańbą całą twoją rodzinę.
— Ja mimo tego nie opuszczę ciebie. Nigdy o tobie nie zapomnę. Jesteś moim mężem. Ciałem i duszą tylko do ciebie należę. Tylko śmierć może nas rozłączyć.
— Mówisz tak, bo nic nie wiesz o moim występnym życiu. Gdybyś wiedziała, to byś mną wzgardziła.
— Wiem jedno. Jesteś moim mężem i do ciebie należy moje życie. Bez względu na to, czy jesteś człowiekiem porządnym, czy złoczyńcą.
Objęła go za szyję i rozpłakała się. Na ulicy słychać było jej płacz. Ludzie zaczęli się zbiegać. Zapytali dozorcę, kim jest kobieta, która tak gorzko płacze. Ten opowiedział im o tragicznej miłości do męża, który ma być powieszony. Ludzie głęboko przejęli się dramatem dwojga młodych ludzi.