— Stwórco Świata! Nie płacz. Ja będę płakał za Ciebie.
Bóg mu na to rzekł:
— Jeśli nie dasz Mi płakać, przejdę tam, gdzie ty nie masz wstępu i dam upust łzom.
Potem zwróciwszy się do aniołów służebnych, rzekł:
— Chodźmy razem zobaczyć, co wrogowie uczynili z Moim przybytkiem.
I ruszył Bóg ze Swymi aniołami. Z przodu szedł Jeremiasz.
Na widok Świątyni Bóg zawołał:
— To przecież Mój dom. Miejsce, w którym przebywałem. Wrogowie zapragnęli go zniszczyć i dopięli swego. Biada mi! Gdzie jesteście, moje dzieci? Gdzie jesteście, moi kapłani? Gdzie jesteście, moi cadycy, moi przyjaciele? Co Ja mogę teraz począć? Ostrzegałem was, ale nie chcieliście się pokajać.
I zwróciwszy się do proroka Jeremiasza, oświadczył:
— Jestem dzisiaj jakby w sytuacji ojca, którego jedyny syn podczas zaślubin zmarł nagle pod weselnym baldachimem, ty zaś nie odczuwasz litości ani nade mną, ani nad moimi dziećmi. Idź i wywołaj z grobu Abrahama727, Izaaka728 i Jakuba729 oraz Mojżesza730. Oni wiedzą, jak się płacze.