— Moim życzeniem przed śmiercią jest, żebyś mi pozwolił przedtem odmówić hymn pochwalny na cześć Tego, który dał nam Torę.
— Czy ty nadal wierzysz w Torę i w Tego, który ją dał?
— Tak.
— Jaką masz nagrodę za twoją Torę?
— O tej nagrodzie śpiewał kiedyś król Dawid: „Jak wielkie jest dobro, które zachował dla wierzących w Ciebie!”
— Takich jak wy głupców, którzy wierzą w istnienie drugiego życia na tamtym świecie, nigdzie na świecie nie widziałem — powiedział cesarz i roześmiał się.
— Nigdzie nie ma na świecie takich głupców, którzy zaprzeczają istnieniu żywego Boga — odpowiedział rabbi Jehuda ben Dama. — Biada ci cesarzu, bo ty będziesz tkwił w ciemnościach piekła, podczas gdy my będziemy się radować w świetle wiecznego życia.
Cesarz wpadł we wściekłość. Rozkazał przywiązać Jehudę włosami do ogona konia i wlec go po całym Rzymie. Następnie polecił odcinać z jego ciała członek po członku. Wtedy zjawił się prorok Eliasz, który zebrał odcięte członki ciała Jehudy i pochował je w grocie w pobliżu przepływającej przez Rzym rzeki Tyber. Mieszkańcy Rzymu w ciągu trzydziestu dni słyszeli dochodzący z groty płacz. Poszli do oddalonego od miasta pałacu cesarza i zameldowali mu o tym. Cesarz miał na to gotową odpowiedź:
— Gdyby nawet cały świat miał ulec zagładzie, nie spocznę, dopóki nie wykonam wyroku na tych dziesięciu starcach.
Był przy tej rozmowie pewien uczony Rzymianin. Powiedział do cesarza: