Uczniowie słysząc te słowa powiedzieli do rabbiego Jehudy:
— Lepiej by było, gdybyś się cesarzowi podlizał.
— Czy nie wiecie, że ten, który podlizuje się złoczyńcy, w końcu wpada w jego łapy?
Po tych słowach rabbi Jehuda zwrócił się do cesarza:
— Zaklinam cię, żebyś zaczekał z egzekucją, gdyż chcę wypełnić jeszcze jedną micwę, od której zależy życie wieczne na tamtym świecie. Mam na myśli micwę szabatu791.
Cesarz spełnił jego życzenie. Rabbi Jehuda przystąpił do powitania soboty. Śpiewnym głosem odmówił „I tak zostały zakończone niebo i ziemia”. I w jego głosie było tyle słodyczy i tyle piękna, że stojący obok ludzie słuchali z zachwytem i podziwem. A kiedy doszedł do słów: „I ukończył Bóg swoje dzieło”, przerwali mu Rzymianie, nie dali skończyć. Cesarz polecił wykonać egzekucję. Ze słowem „Elohim”792 (Bóg) na ustach rabbi Jehuda oddał Bogu duszę.
I rozległ się głos z nieba:
— Błogo ci, rabbi Jehudo, żeś równy aniołom i że dusza twoja opuściła ciało ze słowem „Elohim”.
Na rozkaz cesarza zabijano go po kawałku. Ścinano po kolei ręce, nogi, język, nos, uszy itd., po czym odcięte członki rzucono psom na pożarcie. Nie urządzono mu pogrzebu! Nikt nie przemawiał po jego śmierci.
Po nim wyprowadzono rabbiego Jehudę ben Dama. Było to w wigilię święta Szawuot793. Rabbi Jehuda ben Dama zwrócił się tymi słowy do cesarza: