Po nim wyprowadzony został Jeszawew Hasofer. Miał dziewięćdziesiąt lat. Przystąpili do niego uczniowie i zapytali:

— Rabbi, co będzie z Torą?

— Tora, moje dzieci, zostanie przez Żydów w przyszłości zapomniana, ponieważ okrutny Rzym dokonał zamachu na nią. Chce zniszczyć naszą perłę. Obym był jedyną ofiarą za całe nasze pokolenie. Widzę jednak, że na każdej ulicy Rzymu walają się trupy naszych braci. Okrutny naród rzymski szykuje się do przelania jeszcze więcej krwi żydowskiej.

— Rabbi, a co z nami będzie?

— Trzymajcie się razem. Szanujcie pokój i sprawiedliwość. Może jest jeszcze jakaś nadzieja.

— Starcze — zawołał cesarz — ile sobie liczysz lat?

— Dzisiaj dobiłem dziewięćdziesiątki — odpowiedział rabbi. — Zanim opuściłem brzuch mojej matki, Bóg już postanowił wydać mnie i moich kolegów w twoje ręce, żeby móc potem upomnieć się u ciebie o naszą krew.

— Czy doprawdy istnieje tamten świat?

— Tak i kiepsko będzie z tobą, kiedy Bóg zażąda od ciebie zapłaty za krew jego cadyków.

— Natychmiast go zabijcie — zawołał cesarz do katów. — Zobaczymy, jakim mocarzem jest ich Bóg. Zobaczymy, co mi zrobi na tamtym świecie.