— Mądrzy doradcy! Wy chcecie mnie, cesarza, uczyć, jak mam zabijać moich wrogów?

Cztery kary śmierci przewidziane w wyrokach sędziów

Posłuszny despotycznemu rządowi greckiemu, sąd skazał rabbiego Josiego ben Joezer801 na śmierć. Była sobota. Strażnicy wlekli go po ulicach miasta do wystawionej na placu szubienicy. Na ten widok tłumy ciekawskich zaczęły podążać za skazańcem.

Nagle rabbi Josi zauważył wśród tłumu jadącego na koniu syna swojej siostry, Jakuma z Carorot. Widok siostrzeńca towarzyszącego gawiedzi łaknącej śmierci cadyka802 mocno go zabolał. Po chwili Jakum z Carorot podjechał do rabbiego i nie tając ironii rzekł:

— Popatrz, mój bogobojny wujku, na mego konia, którym obdarzył mnie mój Bóg, i na tę szubienicę, którą ciebie twój dobry i kochany Bóg obdarzył dzisiaj.

— Co chcesz przez to powiedzieć? — zapytał rabbi Josi ben Joezer.

— Ja zawsze starałem się zapokajać pragnienia mego serca i nie żałowałem sobie żadnych przyjemności. Opuściłem więc żydowskiego Boga i Jego Torę803. Wyszło mi to na dobre. Odnosiłem sukcesy we wszystkich przedsięwzięciach. Ty zaś, wujku, szedłeś drogą Tory swego Boga i postępowałeś tylko według zasad miłych twemu Bogu. Wyrzekłeś się wszelkich przyjemności tego życia i dlatego Bóg cię umiłował, i w swoim wielkim miłosierdziu podarował ci drewnianą szubienicę i sznur na szyję.

Rabbi Josi zachował spokój i cichym głosem grzecznie odpowiedział:

— Jeśli Bóg tak odpłaca tym, którzy Go rozgniewają, to wyobraź sobie, co uczyni tym, którzy postępują według Jego woli?

Słowa wuja wprowadziły Jakuma w zdumienie.