Byli jednak tacy, którzy nie mogli w to uwierzyć. Ci twierdzili:

— Nie, to nie może tak być!

Wtedy jeden z mędrców miasta powiedział mieszkańcom, w jaki sposób mają ustalić, czy książę to krawiec Justa, czy ktoś inny.

— Obserwujcie dobrze księcia podczas spaceru na ulicy. Jeśli przechodząc koło domu, w którym szył ubrania, zatrzyma się na chwileczkę, żeby rzucić na niego okiem, wiedzcie, że to Justa, krawiec. Jeśli nie spojrzy na ten dom, będzie to znaczyło, że to nie jest nasz krawiec Justa.

Ludzie stali i patrzyli. I oto książę zatrzymał się przy swoim domu. Słowem, przed nimi stał krawiec Justa. On wtedy zwrócił się do nich tymi słowy:

— Dziwicie się zapewne, żem został przez króla tak wywyższony. Przyznam się wam, że sam się temu jeszcze bardziej dziwię niż wy.

Ryba na święto

Rabbi Tanchuma828 opowiedział kiedyś taką historię.

W Rzymie mieszkał był pewien pobożny krawiec żydowski. W przeddzień Jom Kippur poszedł na targ, żeby kupić ryby. Tu zetknął się ze służącym naczelnika miasta, który również chciał kupić ryby. Kupiec miał jednak do sprzedania już tylko jedną rybę. Mając przed sobą dwóch klientów zaczął podbijać cenę. Postanowił sprzedać rybę temu, który więcej zapłaci. Obaj klienci zaczęli się licytować i wkrótce ryba osiągnęła cenę dwudziestu denarów829. Ostatecznie kupił ją krawiec. Kiedy nastała pora obiadu, naczelnik miasta zapytał służącego, dlaczego nie wykonał polecenia i nie kupił ryby.

— Panie mój — odpowiedział służący — nie będę kłamał. Zgodnie z twoją wolą poszedłem na targ, ale tam znalazłem w sklepie tylko jedną rybę. Wraz ze mną był też pewien Żyd, który również chciał ją kupić. Kupiec zaczął podbijać cenę. Doszła do dwudziestu denarów. Czyżbyś chciał, żebym wydał na jedną rybę tyle pieniędzy?