— Skoro lew odgryzł rabbiemu Meirowi kawałeczek ciała, możemy to uznać za znak, że pożarł całe ciało. W związku z tym oświadczam, że rabbi Meir został oczyszczony z grzechu.
Czego goj892 się nauczył?
Pewien pobożny Żyd miał do pracy w polu wołu. Codziennie zaprzęgał go do pługa lub do wozu i tyrał nim przez wiele godzin. Kiedy nadchodziła sobota, wół korzystał na równi ze swoim panem z odpoczynku. Po jakimś czasie Żydowi zaczęło się źle powodzić i wkrótce utracił cały majątek wraz z ziemią. Został mu tylko wół. Biedny człowiek postanowił go sprzedać. Za niewielkie pieniądze kupił go od niego jakiś goj. Ten orał wołem przez sześć dni i w sobotę również chciał go zaprząc do pługa. Wtedy się jednak okazało, że wół stawia opór. Za nic nie chciał ciągnąć pługa. Goj zaczął go okładać na przemian kijem i batem. O mało nie zabił bydlęcia. A wół ani rusz. Widząc, że nie da rady bydlęciu, goj poszedł do Żyda i oświadczył mu:
— Oddaj pieniądze i zabierz swego wołu. Sześć dni pracował, jak się należy, ale w sobotę odmówił posłuszeństwa. Nie pomogły kije i nie dały rady baty.
Żyd zdał sobie sprawę z tego, że wół przyzwyczajony był do sobotniego odpoczynku. Należało mu wytłumaczyć, że tak było u Żyda. Teraz jest u goja i musi się dostosować do nowych wymogów. Podszedł do wołu i szepnął mu na ucho:
— Drogie moje bydlę! Kiedy byłeś u mnie, świętowałeś razem ze mną sobotę. Wskutek moich grzechów zbiedniałem i musiałem cię sprzedać temu gojowi. On jest teraz twoim panem i jego musisz słuchać.
Wół usłyszawszy te słowa, zerwał się z miejsca, dał się zaprzęgnąć i wyruszył do pracy.
Zdziwiony obrotem sprawy goj zapytał Żyda:
— Jak to zrobiłeś? Zaczarowałeś go? Musisz mi to wyjaśnić, bo inaczej nie odejdę.
Żyd opowiedział mu, jakich słów użył do przekonania zwierzęcia. Pod wpływem tego, co usłyszał, goj dokonał obrachunku sumienia: